Scholandzka Agencja Prasowa

By informować i aktywizować
[Pomysł] Rozwój miejscowości szlachty

Scholandzka Szlachta, oprócz podwójnych lub potrójnych głosów, nie ma praktycznie żadnego przywileju. Owszem, powinna być tytułowana wg nazewnictwa zawartego w najstarszym obowiązującym dekrecie Króla Armina Frederika, z dnia 02.10.2002 r. Dekret jest dobry, natomiast brakuje tytułu Kawalera, który został ustalony w myśl nowej Konstytucji. Ale wracając do samego nazewnictwa – takowe istnieje i dobrze, natomiast na LD bardziej elastyczne jest mówienie per Pan czy Pani.

 

W maju zeszłego roku król Armin Frederik w porozumieniu z Siłami Zbrojnymi podjął decyzje o utworzeniu i rozlokowaniu na mapie Scholandii miejscowości, których nazwy pochodzą od nazwisk arystokracji i szlachty scholandzkiej. Miejscowości te były potrzebne do rozlokowania wirtualnych żołnierzy. I tak została opublikowana mapa, która już standardowo nie znalazła miejsca na stronie Scholandii. Na mapie tej widzimy takie miejscowości jak Izdebno, Skyborg, Taurida, Dudlone, Kwiatkostadt czy Drążkiewice. Tamże właśnie zostały rozlokowane różne wojskowe garnizony. Wg mnie jednak utworzenie tych miast nie powinno się ograniczać tylko do rozlokowania garnizonów i formy nagrody.

 

W tytule mowa o pomyśle rozwoju tych miast. Na czym miałaby polegać?

 

Miasta były potrzebne armii, ale przecież równie dobrze można wykorzystać je jako miejscowości wypoczynkowe i świetne miejsce do archiwizacji informacji o danym szlachcicu. Najłatwiej będzie mi operować przykładem moim i „mojego” miasta – Walczakopola, który był pierwszym z nowych miast, jakie doczekały się strony www. Pierwszym i niestety ostatnim.

 

Każdy mógłby więc w pewnym sensie wykupić prawa miejskie razem z mapką podobną do tej z wyglądem każdego miasta (liczba parcel ograniczałaby się do maks. 10) oraz Dworkiem Szlacheckim zamiast Ratusza. Całość trzeba wycenić – oczywiście najdroższy będzie Dworek, który jednak należy wprowadzić do systemu, myślę, że z ceną przynajmniej 3000 arminów, aby ruszyć gospodarkę. Szlachcic kupuje sobie miasto z mapką i dworkiem i ma je na własność. W takim wariancie cena całego miasta musi być dużo – trzeba by to wszystko wyliczyć. Oczywiście nie mówię, ze tak ma być – jest to pomysł, a od pomysłu do jego realizacji projekt ulega najczęściej modyfikacjom. Szlachcic zleca więc wykonanie strony miasta, może i samego dworku. Może umieścić tam swój biogram, jakieś swoje wypowiedzi, ciekawostki. Jednym słowem – skarbnica wiedzy o nim. A co z pozostałymi parcelami? Szlachcic-właściciel ziem mógłby je sprzedawać innym Scholandczykom pod budowę domków letnich (ukłon do mniej zamożnych Scholandczyków). Domki musiałyby być też dodane do systemu, licencja i ikona na mapce – i jedziemy.

 

Po prostu nie chcę, aby miasta szlacheckie nie były tylko pustymi sloganami na potrzeby armii i nagrody dla szlachty. Bo każda nagroda do czegoś zobowiązuje – do poprawianie jeszcze się, do ulepszania. Każdy dostał swoją miejscowość – jeśli ma chęć, niech włoży w nią trochę arminków, które najczęściej i tak leżą bezużyteczne na jego koncie, niech pokaże, że nie jest tylko drążkiewiczowym starogwardzistą, który zupełnie się wypalił. To przecież właśnie D. Drążkiewicza jako pierwszy otwarcie zwrócił uwagę na problem lenistwa w wyższych sferach.

 

Teraz przeanalizujmy plusy i minusy powyższego pomysłu. Wśród plusów niewątpliwe pobudzenie szlachciców do działań jakichkolwiek. Ponadto na zdrowie gospodarki wpłynie wtłoczenie do niej niemałych sum arminów, które przecież zostaną wpłacone do Skarbu państwa, a stąd będą mogły iść np. na nowe inicjatywy i pracę Ministerstw. Kolejnym plusem będzie fakt, że pojawią się nowe strony, nowe budynki (dworki, domki letnie), a także urealnienie takiego stanu rzeczy. Przykładowo, Król, chcąc wyjechać na urlop, zmienia zameldowanie z Zamku Królewskiego na Dworek w Drążkiewicach, gdzie nie musi się martwić o żywienie (tutaj myślałem o możliwości opłacenia jedzenia w jakiejś restauracji na czas urlopu).  Tak samo Premier - będzie mógł wybyć podczas urlopu ze swojego wirtualnego domku w Scholopolis na rzecz wirtualnego pobytu w Gmurowie, gdy on sam, realnie, będzie leżał na całkiem realnym piasku, opalając się w promieniach słońca.

Minus zauważam jeden, ale jest on tak dobitny, że przebija wszystkie plusy przynajmniej dwukrotnie - brak wykonawców. Trudno dziś o wykonanie ikonki i to jeszcze dwóch. Obawiam się, że wersja przedstawiona przeze mnie (możliwość spędzania urlopów w miastach szlacheckich bez martwienia się o żywienie) jest też chyba nierealna. Być może jakieś modyfikacje pomogą to zmienić. No i cóż, czy znajdą się webmasterowie, którzy wykonaliby strony szlacheckie? Szczerze w to wątpię. A nawet jeśli, to będą na słabym pułapie.

 Zapraszam doi dyskusji. Pomysł jest dobry, realizacja nie musi być na już, może przecież poczekać, zresztą, taki projekt (jakby nie patrzeć, na ogólnoscholandzką skalę) wymaga zaangażowania wielu osób - grafików, webmasterów, systemowców no i samych szlachciców, którzy stanowią dobitną większość społeczeństwa. Czy ten projekt się uda? Uda, jeśli każdy, kogo powyżej wymieniłem jaką grupę społeczną, zaangażuje się. Z tym jest ostatnio bardzo trudno, ba, od dłuzszego czasu, ale jakoś moja nadzieja jeszcze nie umarła. A jak wiadomo, ta umiera ostatnia…

 

walc


3 Responses to “[Pomysł] Rozwój miejscowości szlachty”


  1.   Janusz Lis Says:

    Zaczne od poczatku, czyli od zdania rozpoczynajacego ten artykul:
    \”Scholandzka Szlachta, oprócz podwójnych lub potrójnych głosów, nie ma praktycznie żadnego przywileju.\”
    Po pierwsze, jesli mamy byc precyzyjni podwojne czy potrojne glosy maja jedynie Ksiazeta, Markgrafowie oraz odznaczeni medalem Sw. Ulryka I klasy. Szlachta zas to tez Hrabiowie, Baronowie, Baroneci oraz Kawalerzy. Nie moge sie tez zgodzic z przekazem, jaki sugeruje to zdanie. Fakt, ze jedna osoba zyskuje prawo glosu w najwazniejszej dla Scholandii sprawie dwoch, czy trzech \”normalnych\” obywateli nie jest blahostka. To wielkie wyroznienie i odpowiedzialnosc, bo w koncu posiadajacy wielokrotne glosy maja niesamowity wplyw na to, jak wyglada scena polityczna, zwlaszcza teraz, gdy proporcje osob z wielokrotnymi glosami, do osob z glosami pojedynczymi jest tak zaburzona.
    Kolejna sprawa, to sytuacja w jakiej znajduje sie teraz Scholandia. Sytuacja, na ktora autor artykulu powolywal sie tak czesto w trakcie sporow z Marcinem Landeckim w Parlamencie. Stworzenie dodatkowych miast \”szlacheckich\” spowoduje tylko i wylacznie opustoszenie i tak juz pustych miast otwartych.
    Nie jestem tez tak entuzjastycznie nastawiony do argumentu, ze wprowadzenie dodatkowych miast spowoduje zwiekszenie aktywnosci starej gwardii, do ktorej w koncu sam sie zaliczam. Naszym problemem nie jest to, ze jestesmy malo wyrozniani, lecz to, ze sprawy pozascholandzkie staja sie dla nas wazniejsze. Czesto tez pojawia sie normalne znudzenie, ktorego nie rozwiaze miasto naszego imienia. Jesli emeryci tacy jak ja sami nie zechca wziac sie do roboty, to nic ich do tego nie zmusi.

  2.   Mat Max Says:

    Nie jest to zły pomysł sam w sobie, ale zgadzam się z tym, na co uwagę zwrócił już Janusz. Niemniej, strony miejscowości byłyby bardzo przydatne, i stanowiłyby pewnego rodzaju bazę do podsumowania dorobku osób, którym te miejscowości zostały przyznane. Coś pomiędzy stroną miasta, a stroną mieszkańca, którą kiedyś proponował pan Mordecki ;]

  3.   Andre van Starck Says:

    Po drobnych modyfikacjach pomysł jest świetny. Szlachcic miałby miasto folwarczne, gdzie mógłby rozwijać swoje firmy (dwór-folwark, mógłby być po prostu odmianą firmy, produkującej np. zboże, czy owoce). Mieszkałby zaś tak jak dotychczas w mieście, a te dodatkowo zyskałyby wyprowadzając z ich terytoriów sporo cennych, a zajętych terenów.

    Oczywiście, przy okazji same miasta również powinny mieć większą pojemność.

    Konkludując, pomysł fajny, jak wiele innych, i w dzisiejszej Scholandii nie doczeka się realizacji, jeśli nie będzie zmian w składzie systemowców. Już zadane przeze mnie publicznie pytanie, które nie zyskało odpowiedzi samo w sobie o tym świadczy.

Leave a Reply